piątek, 20 lipca 2012

Rodział 1

Hej, tu Amy (nie, to nie jest moje prawdziwe imię), autorka tego bloga. Mam nadzieję, że mój dłuugi imagin wam się spodoba. Wszelkie skargi, prośby i pytania kierujcie na mojego twittera @mynameischaoos 
Enjoy :D



Szłaś cała przemoczona zatłoczoną ulicą. Byłaś zła na siebie, że nie wzięłaś parasolki i nie ubrałaś się w bardziej stosowne ubranie. Wyszłaś z domu w krótkich spodenkach i bluzce z krótkim rękawem, uznając że pewnie nie będzie padać, tylko tak po prostu się chmurzy. Karciłaś się w duchu za swoją głupotę. Jeśli przez nią zachorujesz, to nie pojedziesz w przyszłym tygodniu na ważne zawody taneczne, o których trener mówił ci po dzisiejszym treningu. Byłaś dumna z siebie, że z całej grupy wybrał właśnie ciebie. Twoje rozmyślania o tańcu przerwało gwałtowne zderzenie z idącą z naprzeciwka osobą. Wywróciliście się razem prosto do kałuży błota. No pięknie. Nie dość, że jesteś cała mokra i zła, to jeszcze na dodatek ubłocona.
                - Mógłbyś trochę bardziej uważać?! – warknęłaś na sprawcę wypadku. Wysoki, postawny chłopak ubrany w szarą bluzę z kapturem, luźne jeansy i adidasy Nike. Zdążył już wstać, otrzepać się i podał ci rękę, abyś ty również wstała.
                - Przepraszam, nie zauważyłem cię.
                - Nie, nie, to ja przepraszam. Nie powinnam tak na ciebie naskoczyć. – zreflektowałaś się. – Może zdejmij ten kaptur, co? Wtedy będziesz lepiej widzieć. – uśmiechnęłaś się i już wyciągałaś rękę, aby zdjąć kaptur, lecz on szybko za nią złapał.
                - Nie tutaj, dobrze? – zdziwiłaś się. O co mu chodzi? Chłopak nadal trzymając cię za rękę, pociągnął za sobą i stanął przy ulicy, łapiąc taksówkę. Wreszcie jakaś się zatrzymała. Wsiedliście, chłopak podał adres na jaki mieliście jechać. Wiedziałaś, że nie powinnaś była z nim wsiadać, w końcu to jakiś obcy facet, nie wiadomo co może ci zrobić i gdzie wywieźć, jednak coś cię do niego pociągało.
                - Zdejmiesz wreszcie ten kaptur? – spytałaś, mało uprzejmie. Chłopak posłusznie spełnił twoją prośbę. Byłaś w szoku. Przecież to Zayn! Zayn Malik z One Direction! Oczy zrobiły ci się okrągłe jak spodki.
                - Ej, oddychaj. – zażartował Zayn. W sumie dobrze, że ci o tym przypomniał, bo chyba na chwilę naprawdę zapomniałaś, jak się oddycha.
                - O mój Boże, nie wierzę! To naprawdę ty?! – niemalże krzyknęłaś.
                - Ta, we własnej osobie. – uśmiechnął się z przekąsem. Uświadomiłaś sobie, że zachowywałaś się jak jedna z tych napalonych fanek, które krzyczą i piszczą na jego widok. Nie chciałaś być jedną z nich, przecież takich dziewczyn mógł mieć na pęczki.
                - Przepraszam. – speszyłaś się i skierowałaś wzrok na podłogę samochodu.
                - Nic się nie stało, ludzie tak reagują. Przyzwyczaiłem się. – Zayn wykazał się zrozumieniem.
                - A tak właściwie, to gdzie jedziemy? – spytałaś.
                - Do mojego domu. Właściwie to naszego – mieszkam w nim z innymi chłopakami z 1D. – wyjaśnił.
                - Ale po co? – zdziwiłaś się.
                - No przecież nie wrócisz w takim stanie do domu. To w końcu moja wina, że wpadłaś do tej kałuży, chcę ci to jakoś zrekompensować. Wysusz się, pożyczę ci jakieś swoje ciuchy, a potem się zobaczy. – uśmiechnął się łobuzersko. Byłaś ciekawa, co w tamtym momencie miał na myśli. Jechaliście jeszcze jakieś 15 minut, aż wreszcie dotarliście do dużej posiadłości z rozległym ogrodem.
                - No, jesteśmy na miejscu. – Zayn zapłacił kierowcy za przejazd, wysiadł i przytrzymał ci drzwi. Szliście wąską ścieżką w stronę domu. Drzwi otworzył wam Niall, zanim zdążyliście zapukać.
                - Kupiłeś coś do jedzenia? W lodówce nic nie ma. – poskarżył się chłopak.
                - Nialler, może zamiast gadać cały czas o żarciu, przywitałbyś się z naszym gościem?  - skarcił go Zayn. Niall rozejrzał się dookoła i dopiero wtedy cię zauważył.
                - O rany, przepraszam,  nie widziałem cię. Jestem Niall. – jakbyś nie wiedziała jak ma na imię ten blond przystojniak. Znałaś jego twarz chyba nawet lepiej, niż swoją własną. Miałaś jego plakaty powieszone dosłownie wszędzie. Odkąd stałaś się ich fanką, dzież w dzień marzyłaś, aby go poznać. A teraz stałaś dosłownie metr od niego. Nie mogłaś uwierzyć w swoje szczęście.
                - Mogę cię przytulić? – spytałaś i dopiero po chwili dotarło do ciebie, jak głupio to zabrzmiało. Niall jednak uśmiechnął się do ciebie przyjaźnie.
                - Jasne. – podszedł do ciebie i objął cię ramionami. Odwzajemniłaś uścisk. To był chyba najszczęśliwszy moment w całym twoim życiu. – Jak masz na imię, piękna? – spytał Niall. Uśmiech nie schodził z jego twarzy.
                - Wendy. Mam na imię Wendy. – Samo patrzenie na jego zdjęcia sprawiało, że twoje serce biło szybciej, a co dopiero po zobaczeniu go na żywo. Patrzyliście sobie w oczy dobre kilka chwil. Stwierdziłaś, że chyba się zakochałaś. Ciekawe, czy on czuł to samo?
                - Hej, ludzie, ja też tu jestem! – Zayn zaczął wymachiwać rękami, starając się przypomnieć wam o swojej obecności. – Wendy, gratuluję, sprawiłaś właśnie, że nasz Nialler dłużej niż minutę nie myślał o jedzeniu. To naprawdę niezły wyczyn. – roześmiał się Zayn, a ty z Niallem posłaliście sobie zakłopotane spojrzenia.
                - Rany, przecież wy jesteście cali mokrzy. I brudni. – Niall obrzucił was spojrzeniem.
                - Miło, że zauważyłeś. Wpuścisz nas wreszcie, czy będziemy tu stać jeszcze co najmniej pół godziny, żebyście mogli się na siebie pogapić? – Zayn po raz kolejny was zawstydził.
                - Jasne, wchodźcie. – weszliście, a blondyn zamknął za wami drzwi. Zdjęliście buty. Twoje trampki nadawały się jedynie do prania, adidasy Zayna były w trochę lepszym stanie. Chłopaki skierowali się do jakiegoś pomieszczenia, ty poszłaś za nimi. Weszliście do ładnej, nowocześnie urządzonej kuchni z jadalnią, gdzie siedziała już reszta zespołu. Louis, Liam i Harry obrzucili cię spojrzeniem i uśmiechnęli się do ciebie.
                - Zayn, miałeś iść po prostu do sklepu po jedzenie, a przywiozłeś nam dziewczynę, raczej niepodobną do marchewki. Jak mogłeś się tak pomylić? – zażartował Louis.
                - Ale skoro już tu jest, to mógłbyś nas chociaż sobie przedstawić. – dodał Liam.
                - Jasne. Chłopaki, to jest Wendy. Wendy to Harry, Louis i Liam. Słuchajcie, nasz Nialler dzięki tej dziewczynie na całą minutę zapomniał o jedzeniu. Niesamowite, nie? – mówił Zayn.
                - O rany, na serio musisz być wyjątkowa. – zaśmiał się Harry.
                - Zamknijcie się wreszcie. – burknął na nich blondyn. Zaczęłaś się zastanawiać, nad tym co mówili chłopcy. A może coś w tym naprawdę było i spodobałaś się Niallowi tak, jak on tobie?
                - Mógłby mi ktoś pokazać gdzie jest łazienka? – spytałaś nieśmiało.
                - Ja ci pokażę. Chodź. – blondyn złapał cię za nadgarstek i pociągnął za sobą. Cieszyłaś się, że to właśnie on zgłosił się na ochotnika. Chyba zaczynałaś coś do niego czuć. Ale czy to nie za wcześnie na takie stwierdzenia? Szliście długim korytarzem, aż w końcu dotarliście do łazienki.
                - Przynieść ci jakieś suche ciuchy, czy coś? Chociaż nie bardzo wiem jakie, bo przecież w tym domu mieszkają sami faceci. – Niall uśmiechnął się z zakłopotaniem.
                - Spokojnie. Pokaż mi tylko, gdzie jest szafa, a na pewno sobie coś wybiorę. – oznajmiłaś. Chłopak ponownie chwycił cię za nadgarstek i, tak jak poprzednio, poprowadził dalej korytarzem. Po obu jego stronach było dużo drzwi, niektóre otwarte, a reszta zamknięta. Zatrzymaliście się przy jednych z nich.
                - To mój pokój. – objaśnił. – A tam jest szafa. – dodał. Kiwnęłaś głową i podeszłaś do szafy. Otworzyłaś ją. Twoim oczom ukazały się te wszystkie ubrania, które dotychczas widziałaś tylko na zdjęciach. Od razu zauważyłaś jedną, charakterystyczną, z dużą cyfrą „3”. Niall nosił ją, kiedy miał 3 miliony followers na Twitterze.
                - Mogę wziąć tę? – spytałaś z nadzieją.
                - Jasne, bierz którą chcesz. – Niall usiadł na łóżku i zaczął ci się przyglądać. Kiedy na niego spojrzałaś, od razu odwrócił wzrok. Uśmiechnęłaś się pod nosem. Chwyciłaś z szafy jeszcze jakiś ręcznik i wyszłaś z pokoju, kierując się prosto do łazienki.
                Spojrzałaś w lustro. Twoje blond włosy były mokre i smętnie zwisały prawie do pasa. Lubiłaś je, chyba jako jedyną rzecz w swoim wyglądzie. Chociaż nie, były jeszcze oczy, duże i szmaragdowe. Rzadko spotykało się blondynkę o zielonych oczach, więc dzięki temu czułaś się oryginalna.
                Zrzuciłaś z siebie brudne ciuchy i weszłaś pod prysznic. Musiałaś zmyć z siebie całe to błoto. Oblewając się ciepłą wodą rozmyślałaś o tym, jakie niewiarygodne szczęście cię spotkało. Często marzyłaś, że poznasz Nialla, ale były to tylko marzenia – niezbyt realne. Nie łudziłaś się, że takie coś kiedyś się zdarzy. A jednak. Czasami warto marzyć, bo nigdy nie wiadomo, czy te marzenia nie staną się rzeczywistością. Wyszłaś spod prysznica i ubrałaś się w koszulkę Nialla i swoje spodenki, które jeszcze jakoś nadawały się do założenia. Rozczesałaś i wysuszyłaś włosy, które spłynęły kaskadą po twoich ramionach.
                Postanowiłaś, że pójdziesz do kuchni – chłopaki pewnie jeszcze tam siedzą. Po kilku minutach błądzenia po wielkim domu, wreszcie dotarłaś do celu. Tak jak przewidywałaś, wszyscy byli tam zebrani.
                - Wyglądasz w tej koszulce lepiej ode mnie. – rzucił z uśmiechem Niall. Właśnie wcinał trzeci kawałek pizzy. Jak to możliwe, że on tyle je i jest taki chudy? – Dosiądziesz się? – spytał, odsuwając ci krzesło.
                - Jasne. – odparłaś i usiadłaś. Sięgnęłaś po kawałek pizzy, ostatni jaki został w pudełku i zaczęłaś go powoli przeżuwać, rozglądając się dookoła. Oczy wszystkich chłopaków były skierowane na ciebie i Nialla.
                - Czemu się tak patrzycie? – spytałaś i spojrzałaś na blondyna, ale ten tylko wzruszył ramionami.
                - Słuchaj Wendy, może zostałabyś u nas na noc? Jest już późno, a za oknem burza. Nie będziesz w takich warunkach wracała do domu. – oznajmił Daddy.
                - W sumie masz rację. – powiedziałaś. – Prześpię się na kanapie, nie róbcie sobie ze mną kłopotu. Dam sobie radę.
                - Ale to nie jest żaden kłopot. Ja się prześpię na kanapie, a ty będziesz spała u mnie.- zaoferował Niall. Już miałam coś odpowiedzieć, ale przerwał wam Louis.
                - Słuchajcie, po co się kłócić? Niall ma wystarczająco duże łóżko, zmieścicie się oboje. – rzucił. Blondyn rzucił mu nienawistne spojrzenie, a ty roześmiałaś się z zakłopotaniem. Odsunęłaś krzesło i wstałaś od stołu. Chłopcy podnieśli się razem z tobą
                - No dobra, to gdzie ta kanapa? – zapytałaś. Niall kolejny raz zaoferował ci swoją pomoc w oprowadzaniu po domu.
Zaprowadził cię do salonu, gdzie w centralnym miejscu na ścianie przeciwległej do drzwi wisiał telewizor, a przed nim stał metalowy, niski stół ze szklanym blatem. Po obu stronach stolika stały dwa beżowe fotele ze skóry, a przed nim była duża kanapa w tym samym kolorze co fotele. Pomieszczenie było skośne, a ściany były pomalowane na jasnokremowy kolor. Niall poszedł przynieść ci jakąś poduszkę i kołdrę. W tym czasie ty napisałaś sms do mamy, żeby się nie martwiła i nie obdzwoniła  wszystkich szpitali w Londynie, aby dowiedzieć się czy nic ci nie jest. Chłopak wrócił po jakichś pięciu minutach, życzył ci dobrej nocy i z powrotem wyszedł.
Na ścianie tykał zegar. Próbowałaś zasnąć od ponad półtorej godziny, ale nie mogłaś. Za oknem słychać były pioruny i co jakiś czas błyskało. Wiał silny wiatr i padał deszcz. Uznałaś, że w taką pogodę trudno ci będzie usnąć, dlatego nie mając nic innego do roboty, poszłaś do pokoju Nialla. Paliło się tam światło, co trochę cię zdziwiło, bo myślałaś, że wszyscy już śpią.
- Hej, nie śpisz jeszcze? Mogę wejść? – spytałaś. Blondyn leżał na łóżku i przeglądał coś na komórce.
-              Jasne, wchodź. – uśmiechnął się na twój widok i podniósł kołdrę, żebyś mogła się  położyć. Zamknęłaś drzwi i wskoczyłaś na łóżko obok niego. – Jakoś nie mogę zasnąć.
- Ja też. Co robisz? – zapytałaś kładąc sobie poduszkę pod kark, aby było ci wygodniej.
- Z braku ciekawszego zajęcia odpowiadam na tweety fanek. Jak zwykle pełno propozycji typu „wyjdziesz za mnie” albo „bądź ojcem moich dzieci”. – roześmiał się chłopak.
- Nie śmiej się, ja też tak zawsze pisałam.
- Do mnie? I co, odpisałem ci kiedyś?
- Niestety nie. Już straciłam nadzieję, że kiedykolwiek mi odpiszesz, a tu proszę. Leżę sobie koło ciebie.
- Wiesz, chyba nigdy się nie przyzwyczaję, jak dziewczyny na mnie reagują. Przecież nie robię chyba nic specjalnego, nie?
- Niee, no co ty, po prostu jesteś sławny, bogaty, utalentowany i na dodatek przystojny. – zaczerwieniłaś się, zdając sobie sprawę z tego, co przed chwilą powiedziałaś. Ciekawe jak on na to zareaguje?
- Naprawdę tak uważasz? – chłopak spojrzał na ciebie z niedowierzaniem.
- No tak, czemu miałabym cię okłamywać? – zdziwiłaś się.
- Wiesz, nie wszyscy myślą tak jak ty.. Większość fanek nie zwraca na mnie uwagi tak, jak na chłopaków. Uważają, że jestem niepotrzebny. I czasami się tak właśnie czuję – jakby to czy jestem w zespole, czy nie, nie sprawiało nikomu różnicy. – blondyn zrobił smutną minę. Podciągnęłaś się na łokciach i spojrzałaś mu w oczy. Piękne, błękitne oczy.
- Ja tak nie uważam. – położyłaś się na boku, nadal utrzymując z nim kontakt wzrokowy. Odszukałaś jego rękę pod kołdrą i mocno uścisnęłaś. Chłopak odwzajemnił uścisk. – Dla mnie jesteś świetny. – szepnęłaś.
Pragnęłaś całym sercem, aby go pocałować, aby sprawić, by się uśmiechnął, ale nie odważyłaś się tego zrobić. Cholerna nieśmiałość jak zwykle wzięła górę. Obróciłaś się z powrotem na plecy i zaczęłaś wgapiać się w sufit. Po jakichś pięciu minutach ogarnęło cię nagłe zmęczenie, po dzisiejszym, obfitującym w wydarzenia dniu i zasnęłaś.
Kiedy spałaś Niall długo wpatrywał się w ciebie. On też chciał cię pocałować, zwłaszcza po tym co o nim powiedziałaś, ale bał się odrzucenia. Gdybyście tylko umieli otwarcie powiedzieć sobie o swoich uczuciach, to na pewno inaczej by się to potoczyło.


Jesteś ciekawy jak dalej potoczą się losy Nialla i Wendy? Masz jakieś uwagi, chcesz przekazać swoją opinię? Zapraszam do komentowania :D 

3 komentarze:

  1. o mamciu jakie kochane *_______* Jaram się :D to chyba będzie jeden z moich ulubionych opowiadań ;p Pisz dalej pisz bo już się nie mogę doczekać :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nice post! This is amazing! ^^ You have a great blog, mind to follow each other? :) I'm a Directioner too!

    See you soon on my blog!

    OdpowiedzUsuń
  3. dobra, a teraz mi proszę powiedzieć, kiedy będzie dalej?! już nie mogę się doczekać, na sto procent będę tu częściej! :]]

    OdpowiedzUsuń